Podróż Marzeny i Marka

We wrześniu 2013 roku spełniło się moje marzenie, żeby razem z mężem pojechać do Izraela. Z grupą Jurka Rycharskiego pojechaliśmy na Święto Namiotów, by tam oddawać chwałę i cześć Królowi Królów, weselić się i radować. Ku mojemu zaskoczeniu pobyt w Jerozolimie, tylko rozpalił moje pragnienie by tam po prostu być, a tęsknota sprawia, że nie przestaję myśleć i szukać sposobu by wrócić do Ziemi Świętej…  

Odkąd sięgam pamięcią, wyjazd do Izraela był zawsze moim pragnieniem. Jednak to marzenie było tak odległe i nieosiągalne, że nie zaglądałam w to miejsce zbyt często. Po prostu każda wzmianka o Izraelu, nawet myśl, czy piosenka wywoływały we mnie niepohamowane strumienie łez. Były to łzy tęsknoty i miłości do narodu i ziemi Izraela. 

Pod koniec 2012 roku dowiedzieliśmy się że kościół w Kaliszu, po raz kolejny organizuje wyjazd do Jerozolimy na Święto Szałasów. Promyk nadziei zapłonął w moim sercu – może tym razem, to my pojedziemy?

Podjęliśmy z Markiem decyzję, że jedziemy. Była to decyzja wiary, ponieważ na naszym koncie widniało piękne okrąglutkie 0. Kiedy spoglądam wstecz, stwierdzam, że musieliśmy mieć bardzo duuuużo wiary, bo trosk było sporo, np. z kim zostawić dzieci, skąd wziąć pieniądze na wyjazd i zabezpieczenie po przyjeździe…

Bóg jednak zatroszczył się o wszystko, nawet o to, o czym my zapomnieliśmy.

Dał mi na przykład dziewczynę na staż, która była za mnie w pracy podczas naszej podróży.

Po 10 miesiącach oczekiwania – stało się !!!

14 września 2013 r. nasze nogi stanęły na Ziemi Świętej .

Pojechaliśmy 5 osobową ekipą: Asia i Artur Lubimow, Beatka Woźniczak, mój mąż Marek i ja.

Dwa pierwsze dni spędziliśmy w Telawiwie ciesząc się wspaniałą pogodą, ciepłym morzem i spacerami po biblijnej Jaffie.

IMGP4712_b

IMGP4738

 

 

 

 

 

IMGP4810

 

Jerozolima powitała nas w ciepłe niedzielne popołudnie wspaniałą ucztą w Jeruzalem Gardens Hotel, w którym mieszkaliśmy z grupą ok 80 osób z całej Polski.

 

 

 

 

Na początku naszego pobytu Izraelu mieliśmy trochę czasu na zwiedzanie…

Zobaczyliśmy Jerycho i podobno sadzawkę, z której pił Eliasz IMGP4899.

 

 

 

 

 

IMGP4873Obejrzeliśmy twierdzę Masada. 

 

 

 

 

 

IMGP4918Podziwialiśmy Pustynię Judzką.

 

 

 

 

 

IMGP4905Kąpaliśmy się w Morzu Martwym i zażywaliśmy błotnych kąpieli.

 

 

 

 

 

IMGP4890Morze Martwe jest zachwycające!

 

 

 

 

 

Niektórzy z nas mieli szczęście być w Ogrodach Engedi, my nie, więc tu brak fotki.

IMGP4943A to część naszej grupy pod Menorą, na przeciwko Knesetu.

 

 

 

 

 

Jerozolima jest nazywana Złotym Miastem dlatego, że gdy wschodzi, lub zachodzi słońce, promienie odbijają się od kamieni piaskowca, z którego zbudowano całe miasto i pięknie się  wtedy mieni na złoto.

To bardzo rozległe miasto, położone na wzgórzach. Z hotelu do Domu Modlitwy mieliśmy ok. 4 km, a stamtąd 3,5 km do Starego Miasta. Owszem, jeździ tramwaj i autobusy, ale komunikacja jest bardzo droga i nic nie jeździ w nocy, więc bardzo dużo chodziliśmy.

Grupy modlitewne zmieniały się co 30 godz., więc mieliśmy trochę czasu wolnego. Zwiedzaliśmy wtedy Stare Miasto, targ  arabski, Ogród Oliwny, cmentarz (jedno miejsce kosztuje tu 1 milion dolarów) i robiliśmy zakupy. 

IMGP5349

IMGP5149

 

 

 

 

 

IMGP4976

IMGP4957

 

 

 

 

 

IMGP5232

 

 

 

 

 

 

 

 

IMGP5251

Niektórzy pozytywnie zakręceni szaleńcy śpiewali na Starym Mieście, że Jezus kocha Izrael. 

 

 

 

 

 

Widzieliśmy jak miasto zmienia się na święto.Wszędzie gdzie to tylko możliwe powstają namioty. Buduje się je na pamiątkę tego, że gdy naród wybrany wyszedł z Egiptu to mieszkał przez 40 lat na pustyni właśnie w szałasach.

IMGP5193IMGP5214

 

 

 

 

 

IMGP5218

 

 

 

 

 

 

 

IMGP5060

Każdy szanujący się Żyd powinien spożyć choć jeden posiłek w ciągu dnia w takim namiocie. Koło naszego hotelu tez powstał taki szałas i mieliśmy przywilej jadać w nim. 

 


 
 

 

Przed nastaniem święta panuje tu ruch podobny do naszego przedbożonarodzeniowego. Wszyscy biegają, kupują i spieszą się. Każdy chce kupić coś specjalnego, by kogoś obdarować. Na ulicach i bazarach jest pełno ludzi. Na targu królują warzywa, owoce, przyprawy i słodkości.

IMGP5133IMGP5150

 

 

 

 

 

IMGP5157

 

 

 

 

 

 

 

IMGP5015

Oczywiście trzeba się zaopatrzyć w owoc – etrog i zestaw 3 gałązek do potrząsania. 

   

 

 

 

 

IMGP5058Dźwięk szofaru oznajmia rozpoczęcie świętowania. Nagle miasto zamiera, a ulice wyludniają się.

 

 

 

 

 

Jednak każdego dnia, szczególnie wieczorem, pod Ścianę Płaczu i do świątyń ciągną setki wiernych ,by tańczyć, śpiewać i radować się przed Bogiem V Ks.Moj.16:13-15.  W tych dniach jest nakaz radowania się.

IMGP5114

IMGP5419

 

 

 

 

 

 

W Domu Modlitwy ogłaszaliśmy Jezusa Panem Izraela i modliliśmy się o pokój dla tej ziemi.

Nasi bracia z Niemiec przyjechali i dołączyli się do uwielbienia. Mieliśmy z nimi szczególny czas pokuty, pojednania i radości.

IMGP5295IMGP5465

 

 

 

 

 

 

Co wieczór spotykaliśmy się z różnymi osobami pochodzenia żydowskiego. Niektórzy opowiadali historie swojego życia, inni wypowiadali słowa prorocze, a inni dziękowali za przyjazd do ich kraju i za modlitwę.   

IMGP5535Codziennie były też tańce żydowskie, które prowadziła Dorotka Herok. W ostatni dzień świąt wyszliśmy pod główną Bramę Jaffy pod starym Miastem, aby tam tańczyć dla Boga i ogłaszać Jego panowanie. 

Bardzo chętnie przyłączali się do nas przechodnie i podobno to coś normalnego. 

 

 

Jechaliśmy do Izraela z oczekiwaniem w sercach i pewnie dlatego mieliśmy cudowny i niezapomniany czas z Bogiem i ze sobą nawzajem. Mamy nadzieję tu wrócić, po prostu czuliśmy się  tu jak w domu.

 

Marzena Ouaddi